No właśnie, czy może być normalnie, tak po prostu. Żeby było spokojnie, bez tego codziennego szarpania się o wszystko, bez tych afer, obłudy polityków, nie tylko z PO czy PiS, choć ta ostatnia pokazuje, że w zakłamaniu osiągnęła mistrzostwo.

Czy można pozbyć się tego brudnego populizmu, tego języka pełnego nienawiści i pogardy. Przecież jeszcze trochę i ludzie na wzajem będą się mordować na ulicy.

Męczy mnie ta Polska, bo ona chyba już nie jest dla mnie i podejrzewam, że mnóstwo ludzi tak myśli, że to co się dzieje w kraju, poziom agresji, zawiści, wylewania kłamstw jest już tak wysoki, że wręcz wydaje się być nie do zatrzymania. I co najgorsze wszystko poszło tak daleko, że nikt już nad tym nie ma kontroli.

Słyszę, że coraz więcej ludzi chce wyjechać. Bo faktycznie gdy się patrzy na sytuację, a ma się w głowie, że życie jest tylko jedno, emigracja staje się jedynym sposobem. Od dawna mówiłem, że Polacy są rasistami, ksenofobami i nieobce są w tym narodzie hasła skrajnie nacjonalistyczne. Myślałem zawsze, że to tylko pewna grupa, często mało znacząca. Ale w chwili obecnej, gdy rząd daje takim pozycjom poparcie i ciche przyzwolenie to czuję wielki niesmak. Bojówki kibolskie, neonaziści ubrani w barwy ONR i młodzieży wszechpolskiej, traktowane są jako patrioci… nie, to już nie dla mnie.

Najgorsza ta bezsilność, bo prokuratura jest na smyczy PiS, za chwilę także i sądy. Już nawet nie będzie gdzie się odwołać i do czego.

Polska PiS absurdem stoi, dzień bez absurdu dniem straconym. Wczoraj przeglądając wiadomości doczytałem, że tym razem urodził się kolejny pomysł pomocy tzw. frankowiczom. Już nawet nie dociekam z której strony to wyszło, ale tym razem stwierdzono, że można by było umorzyć im podatek. No szlag człowieka trafia jak to słyszy. W imię czego, albo w imię ludzkiej głupoty każdy podatnik w tym kraju ma się składać na obiboków i tych sprytnych inaczej, którzy lata temu pobrali te kredyty. Wydaje mi się, że jeszcze żyjemy w wolnym kraju i każdy, kto ukończył 18 rok życia, niezależnie od sprawności intelektualnej – wszak wielu jej brakuje, odpowiada za swoje czyny i decyzje. To się nazywa dorosłość. Biorąc kredyt muszę się liczyć z konsekwencjami i raty spłacać. Niezależnie czy są one w złotówkach czy innej walucie. Od zawsze się mówiło, że kredyty walutowe nie są bezpieczne, są zależne od kursu. Dziś niski, za dwa miesiące ogromny. A jeśli bank oblicza zdolność kredytową w PLN i mówi, że dana osoba nie będzie w stanie spłacić rat to chyba nawet największemu ignorantowi powinna zapalić się czerwona lampka.

I tak po kilku ładnych latach, kiedy ci frankowicze śmiali się innym w twarz, bo raty ich kredytów były śmieszne w porównaniu do kredytów w złotówkach nagle dostali w twarz i zostało z ręką w nocniku. I się zaczęło jak to im źle, jak to ich państwo oszukało, jak to banki oszukały. No cóż, trzeba brać się za robotę i kredyt spłacać a nie wylewać tony łez. Ja odpowiadam za siebie, jeśli mnie na coś nie stać, to nie kupuję. Proste? Tak proste.

Idąc dalej. Podpisana została ustawa o zasobach mieszkaniowych. I o zgrozo taka proobywatelska, wszechtroskliwa kacza partia wyprodukowała możliwość wyrzucenia ludzi na bruk. I co gorsza nie będzie się to toczyło tylko mieszkań z tzw. programu mieszkanie+, bo jak zauważają mądre głowy może się ten przepis rozszerzyć na inne instytucje państwowe. Ale wszystko przeszło po cichu, bez emocji.

Wychodzi na to, że ten kto pracuje, płaci podatki to w oczach PiS zbyt dobrze mu się powodzi. Więc trzeba mu zabrać bo obok sąsiad nie pracuje, żeruje jak pasożyt i jemu się należy. Pracujesz, starasz się to jesteś lewakiem, komunistą, ubecką wdową, zdrajcą, drugim sortem, stoisz tam, gdzie stało ZOMO. Takich czasów się doczekaliśmy.

Pytanie mogłoby się wydawać proste, albo dla niektórych głupie a dla dużej rzeszy społeczeństwa, wyznania PiS wręcz nie na miejscu i najchętniej powiesili by mnie na gałęzi pierwszego lepszego drzewa.

Przez ostatnie dwa lata Polskę zalała lawina agresji. Od kiedy pamiętam takiej eskalacji konfliktu wewnątrz społeczeństwa nie było. Owszem próbowano skłócić ludzi za poprzednich rządów PiS, jednak wówczas nie osiągnięto takiego stanu jak teraz. Już w kampanii wyborczej z roku 2015 wmawianie milionom Polaków, że winę za wszelkie zło w tym kraju ponosi PO i Unia Europejska. Z ust obecnej premier i także obecnego prezydenta padały stwierdzenia, że Polska jest w ruinie, że wszystko działa źle, sądy są przeciwko obywatelom, że policja i prokuratura jest ustawiona pod obóz rządzący i wreszcie chyba najistotniejsze – temat katastrofy smoleńskiej położył już cały swój cień. I lud to kupił…

A Platforma, utknęła w miejscu. Bo jakimi argumentami można się wybić ponad populizm i demagogię. Do nikogo nie docierały fakty, że dzięki funduszom europejskim wyremontowano mnóstwo szkół, wyposażono w sprzęt multimedialny, wybudowano boiska, zainwestowania w rozwój transportu, budowę dróg i autostrad. Z unijnych dotacji skorzystało wiele szpitali, które mogły pozwolić na remont placówek, zakup sprzętu, łóżek, kupionych zostało mnóstwo karetek dla pogotowia. A małe instytucje przy rozpoczęciu działalności ubiegały się o dofinansowanie na start. Do nikogo nie przemawiają te rzeczy, bo one przecież są, na codzień nie wszyscy z tego korzystają to i nie widzą całokształtu. A wystarczy porównać sobie obraz kraju z przed i po kilku latach. Miasta jak miasta, skorzystały wiele, ale żeby zobaczyć zmiany trzeba pojechać na wieś. Rolnictwo uzyskało dopłaty, rolnicy mogli inwestować w nowe maszyny. Otworzył się rynek krajowy na inwestorów, którzy dali miejsca pracy. Owszem zarobki niewielkie Ale dające możliwość i nie klepano już biedy z jedną krową i trzema kurami. Tylko niestety w polskim społeczeństwie brakuje takiego ducha, że trzeba iść do góry, trzeba o swoje powalczyć, włożyć wysiłek, coś też od siebie dać zanim się wyciągnie rękę. To takie myślenie wiele osób osaczyło i uniemożliwiło działanie. Bo przecież państwo powinno mi dać, ot takie socjalistyczne myślenie. Tu się narodził problem. I te niezadowolenie osoby stały się gruntem dla PiS.

PiS podzielił społeczeństwo na złych i dobrych. Na katolików i lewaków, patriotów i zdrajców narodu, biednych i okradajacych. Wystarczyło wmawiać, że przedsiębiorca to zły człowiek, nie chodzi do Kościoła, jest winny biedy. I tym sposobem, na ogół ludzie starsi, w gorszej sytuacji ekonomicznej i ci, którzy nie są w stanie coś dla siebie zrobić, bo od pokoleń mieli wzór wychowawczy, że państwowe najlepsze, że państwo powinno być opiekuńcze wobec obywatela do tego wszystkiego okraszone zdeformowanym pojęciem patriotyzmu, wplecione w kanon kościelnych doktryn stało się czymś, co zawarło szeregi a przypieczętowane lapówką 500 zł na każde dziecko (sic! Tak mówiono w kampanii). I tak oto teraz mamy kibola patriotę, pracującą Matkę Polkę rodzącą 4-5 dzieci, bijącego męża, ale rozproszonego, bo przecież ktoś tę dzieci musi robić i stać w szeregach kiboli, kapłana Rydzyka, który mając własne media wypaczył nauczanie kościoła i stał tubą dla dalszego propagowania ideologii.

Efekt tego wszystkiego widzimy dziś. Patologie rodzinne, przemoc w policji, prokuraturę na usługach Ziobry, który blokuje zajmowanie się sprawami, wprowadzając mobbing i straszenie degradacją, na wypadek gdyby komuś jakieś głupie pomysły do głowy wpadły. Potem prezydent, który podpisuje wszystko jak leci, nie kierujący ustaw do TK, mimo że jest prawnikiem i ma świadomość niekonstytucyjności ustaw czy „reform”.

I teraz efekt taki, ten zły pracuję na patologię, na socjalne wydatki rządu, jest nękany skarbówką, bo żadna złotówka nie może się zmarnować, niebawem skończą się dotacje z UE więc nie będzie mógł dalej inwestować, nowymi drogami nie pojedzie, bo jak zbankrutuje to straci mieszkanie i dostanie szałas, bo na nic innego nie będzie go stać. Ale Rydzyk dostanie kolejne miliony z podatków.

A żeby było mało, do sądu też już nie będzie po co iść. Bo one też już są w rękach Ziobry.

A żeby czasem nie było nam zbyt dobrze, to już nie mamy żadnego sojusznika w Europie, z Rosją jesteśmy w coraz to większym napięciu a prezydent jeździ do Etiopii bo myśli, że tam nasze ciągniki będą produkować i kupować. Poziom niższy od najgłębszej kopalni węgla na świecie.

Całość pokazuje, że nie ma kompletnie sensu starać się i robić cokolwiek, dla kraju czy dla siebie. Państwo nic nie daje, a coraz więcej zabiera i przeszkadza w życiu. Czy znowu samoloty będą pełne ludzi, tym razem zdolnych, wykształconych, którzy będą musieli szukać lepszego bytu, bo we własnym kraju nikt ich nie szanuje?

Koalicja rządząca demontuje kraj a opozycja dalej jak dzieci we mgle. Przez chwilę miałem wrażenie, że może coś drgnie ale to był tylko chwilowy zryw. Do tego jeszcze cały czas do telewizji wypuszczane są kolejne podsłuchy, czasem śmieszne a czasem budzące niesmak. Koniec końców wychodzi źle. Do tego jeszcze sondaże, w których społeczeństwo daje jawnie do zrozumienia niektórym politykom, że byłoby lepiej gdyby twarzami opozycji nie byli np. Schetyna czy Petru. Tym bardziej, że lepsze wizerunkowo były by inne osoby. Czy trudno posłuchać głosu rozsądku i usunąć się w cień?

Z drugiej strony ciekawy jestem czy w bardzo podobnym stylu odbywają się targi o posady dla obecnie rządzących. Tylko ich pewnie nikt nie nagra, bo takie rozmowy toczą się albo na Nowogrodzkiej albo w domu samego prezesa.

Tak się dać złapać, co do tych podsłuchów, to mogliby się tylko amatorzy. Aczkolwiek jak się słucha treści tych rozmów to niejednokrotnie mam wrażenie, że mnóstwo takich rzeczy dzieje przy flaszce wódki po czym i tak niewiele z tego wychodzi albo i nawet wcale. Natomiast, brzydko mówiąc, obrabianie sobie d..y jest dość słabe.

Dla mnie wielką rewolucją w opozycji byłoby stworzenie czegoś nowego, co połączyło by najmocniejsze punkty programowe całej opozycji. Myślę, że nowe twarze i inne podejście do polityki w połączeniu z mocnym programem mogło by poderwać dużą ilość ludzi. Tylko czy starczy chęci, i czasu. Bo do kolejnych wyborów niedużo zostało o ile kolejne ustawy w ogóle nie zablokują możliwość ogłoszenia nowych wyborów.

Tak wczoraj siedzieliśmy sobie wieczorem i zacząłem się zastanawiać czy ja mam jakąś chorobę psychiczną czy ci wszyscy co są w PiS-ie albo wyznają tą religię. Bo to co się słyszy, te wszystkie wypowiedzi, komentarze, dyskusje to… albo ja zwariowałem albo oni. Polska stała się przez PiS skłócona ze wszystkimi, właściwie bez wyjątku. PiS jak tajfun niszczy wszystko co dobre na swojej drodze, pozostawiając zgliszcza. Rzucają kłody pod nogi przedsiębiorcom, zalewają mnogością ustaw, które kupy dupy się nie trzymają i powodują chaos. Rozmontowano na naszych oczach Trybunał Konstytucyjny, władza sądownicza już praktycznie jest w rękach władzy wykonawczej, wprowadzają kolejne podatki od podatków ( bo inaczej to się tego nie da nazwać) byle by tylko wpływ był, żeby dalej tą legalną łapówkę wypłacać, Misiewiczowi wybijają monetę pamiątkową, która jest dla wybitnie zasłużonych wojskowych (o zgrozo Misiewicz się czymś zasłużył?), cały czas tańczą na grobach zmarłych w katastrofie lotniczej (nie wiem, może to jakiś rodzaj „dożynek”) teraz cały czas toczy się wojna o polskie płuca jakim jest puszcza białowieska, a na koniec żeby jeszcze było mało, za przeproszeniem, jakiś kmiot wydziera japę, że Niemcy mają nam płacić odszkodowanie. No litości Boże, może w Ciebie nie wierzę tak bardzo, nie biegam co niedzielę do Kościoła, ale weź puść parę grzmotów w ten kurwidołek, bo przecież jak nie Ty to albo nam Ruscy atom puszczą na głowy, albo faktycznie UE nas wyrzuci na zbity pysk. Mam 33 lata, niewiele pamiętam z okresu PRL, bo on za mojego dzieciństwa chylił się ku upadkowi, ale po roku 1990 już trochę pamiętam. I nigdy tak chorego rządu nie mieliśmy. Może by się znalazło parę wybryków, ale w porównaniu do PiS to były świętoszki.

Od 7 lat w tym kraju trwa regularna wojna smoleńska, można by było porównać ją do takiego nowotworu, który toczy organizm, wysysa siły witalne, osłabia i powala na łopatki. O tym wypadku już pisałem w poprzednim poście, ale chyba, jeszcze póki logicznie rozumuję, to przeciętny licealista jest w stanie powiedzieć co się dzieje podczas katastrofy samolotu. Druga sprawa, ta kretyńska koalicja z największym sekciarzem RP Rydzykiem. Ja nie wiem, jak to jeszcze jest możliwe, że on jest księdzem. Dziwi mnie, że episkopat już dawno nie zrobił z tym porządku. Albo im się wszystko wymknęło spod kontroli a gdyby teraz przyszło im działać, to dokonał by się podział Kościoła, albo sami są w tym wszystkim umoczeni po pachy.

Miałem wrażenie przez parę ostatnich lat, że Polska idzie w dobrym kierunku. Tak dużo się inwestowało u nas, tak wiele remontów, fundusze UE płynęły szerokim strumieniem i ludzie nauczyli się je wykorzystywać Wręcz nawet niejednokrotnie były one niewykorzystane. I porównując to z obecną sytuacją nie wiem co się ludziom stało. Najbardziej przeraża mnie ta mowa nienawiści. Zawsze się mówiło, że Polacy słyną z gościnności, że są otwarci na wiele nowości. A tu co… rzecz zupełnie odwrotna. Wystarczyła jedna iskra i wyszło że Polacy to naród pełen nienawiści, wszelkich fobii, agresji, zamknięty w sobie i przekonany o własnej wyższości. Wystarczył jeden człowiek, żeby tak koszmarnie skłócić społeczeństwo między sobą. Fakt, nigdy poza granicami kraju o Polakach nie mówiło się dobrze, ale raczej był to stosunek neutralny. Teraz jesteśmy postrzegani jako ostatnia liga, nikt nie chce z nami rozmawiać. Dziwi mnie postawa społeczeństwa wobec osób uciekających przed wojną. Dziwi mnie tym bardziej, że nie tak dawno temu sami musieliśmy uciekać z własnego kraju, przed wojnami, potem przed represjami ze strony władz. I wówczas wiele krajów nam pomagało.  Co to jest kilka tysięcy ludzi, matek z dziećmi. Wystarczyłoby żeby każde miasto przyjęło choć jedną rodzinę. Naszym menelom i nierobom miasta zapewniają mieszkania i kupę kasy. A przecież można by było dać dach nad głową, choćby małe pomieszczenie, taka matka na pewno by była w stanie podjąć jakąś pracę a dzieci poszłyby do szkoły. Tym bardziej, że z tych rejonów uciekają chrześcijanie. A co więcej, gdybyśmy przyjęli parę osób, skończyła by się wrzawa, że nikogo nie wzięliśmy.

Jadąc gdzieś za granicę, nie przyznaję się, że jestem Polakiem, nie chcę mieć przyszytej łatki, jaką zafundował ten rząd. Myślę o emigracji. Myślę o niej w ostatnich dniach bardzo często. Choć nie jest to łatwa decyzja. Nie tak dawno byłem na demonstracjach w obronie sądów. Zawsze po każdej śpiewano hymn. Emocje jakie towarzyszyły wspólnemu śpiewu nie da się się opisać. Jest kilka rzeczy, które jednoczą – język, państwo, Konstytucja i ten hymn, śpiewany w takich okazjach wzbudza tak ogromne poczucie jedności, że czasem trudno wyartykułować słowa. Ale jeśli w oczach innych ludzi, też Polaków jestem zdrajcą, ubekiem, spacerowiczem, gorszym sortem, wdową ubecką, lewakiem, postkomunistą to czy faktycznie jest sens dalej identyfikować się z tym, co tu się dzieje. Jeszcze parę lat temu nie przyszło by mi to do głowy. Ale dziś… ludzie się nie zmienią, mam pewność, że własnie tacy są Polacy, ksenofobiczni, skrajnie nietolerancyjni, agresywni, zdolni do wszystkiego co najgorsze. I chyba to nie PiS jest temu winny, że to teraz się dzieje. Oni po prostu wykorzystali te cechy, które od zawsze drzemały w tym społeczeństwie i znaleźli idealny moment, żeby to obudzić i na tym zbudować swoje poparcie. Kochanowski pisał, że Polak mądry po szkodzie. Nic podobnego. Ani przed ani po. Nie potrafimy rozmawiać z sobą, nie potrafimy znaleźć rozwiązań, nie umiemy żyć razem, patrzeć w przyszłość i tą przyszłość budować, nie tylko dla siebie ale dla kolejnych pokoleń. Jak mamy być szanowani skoro sami siebie nie szanujemy?

No i się stało, kolejny akt tego już jakże absurdalnego przedstawienia ciąg dalszy. Kaczka dziwaczka pochwaliła się w TV Trwam, że Tusk ma się czego obawiać, bo w kilku trumnach znaleziono kawałek palca innych zmarłych. No o zgrozo. Ile jeszcze będziemy musieli tego słuchać. Komisja Macierewicza złożona z amatorów puszczania latawców nie dowiodła, że był zamach, wybuch i Bóg wie co jeszcze, następnie ekshumacje nie dowiodły nic, bo nie było ani najmniejszego śladu materiałów wybuchowych, no to teraz zabrali się za resztki ludzkich ciał, bo one nie w tej trumnie co niby trzeba. Czy to się kurwa mać kiedyś wreszcie skończy. Bo już w innych słowach tego się nie da opisać. Panie Kaczyński, skończ pan wreszcie zatruwać swoim kaczym jadem ten kraj. Proszę, błagam, niech sobie pan weźmie książkę do fizyki, choćby ze szkoły średniej. Tam są takie rozdziały o energii potencjalnej i kinetycznej. Przeczyta go sobie pan i może wyciągnie jakieś wnioski. Lecący samolot w tym przypadku Tupolew ma masę do lądowania zbliżoną do własnej czyli ok 45 ton – to jest 45 000 kg. Prędkość z jaką samolot podchodzi do lądowania to ok 250-300km/h czyli w przeliczeniu na m/s – 70-80. Jest taki wzór na energię kinetyczną E=mv^2/2. Proszę sobie podstawić wartości do wzoru, w przypadku prędkości 70m/s wychodzi panu energia 111MJ (M – znaczy mega czyli jeszcze trzeba dołożyć sześć zer) Przy tak ogromnej energii z ciała ludzkiego zostają strzępy, do tego jeszcze na skutek zderzenia dochodzi do wybuchu. To i tak cud, że w ogóle udało się zidentyfikować ciała ofiar. A do tego druga sprawa. Proszę sobie spojrzeć na to lotnisko. Kilkanaście płytek chodnikowych ułożonych na niby pas startowy, kontrola lotów mieści się w budzie, w której równie dobrze można by było trzymać świnie. Kto rozsądny odważy się lądować w takich warunkach, nawet przy dobrej pogodzie. I niech pan już skończy obwiniać Tuska, bo to nie on był odpowiedzialny za lot, tylko ludzie z pańskiego otoczenia i otoczenia brata – przecież lot organizowany był przez jego doradców.

Panie Kaczyński, zejdź już pan ze sceny, niech pan zejdzie na ziemię, przestanie bujać w obłokach nad pastwiskiem smoleńskim. Bo to już zaczyna być nie śmieszne co tragiczne i obrzydliwe, jak na grobach zmarłych robi pan koszmarnie brudną politykę. Zero szacunku do zmarłych, zero szacunku do ludzi. Tak się inteligentny, wykształcony człowiek nie zachowuje.

Wzajemnego obrzucania się inwektywami nie koniec, ba ma się coraz lepiej. I mimo, że niby w Sejmie wakacje, to jednak pełna plejada „gwiazd” codziennie się tam pojawia. Ciekawe co teraz nam przyszykują i jak znienacka nas wezmą. Bo już nie chce mi się wierzyć, że tak bardzo pracują, żeby naprawiać Polskę. Choć teraz pewnie znów prawica dostała wiatru w żagle w momencie kiedy Prezydent dostarczył im dwa weta.

Ale nie już wiem, oni pracują nad mediami, co by tu zrobić, żeby je zniszczyć. Bo to kolejna rzecz, która póki co umknęła ich uwadze. Zwłaszcza najwięcej w tym temacie będzie miała do powiedzenia p. Pawłowicz – „zamknijcie mordy”. Tak to się odbędzie. Najlepszym sposobem, wyłączyć prąd, gaz, internet, pozbawić wody i obywatelstwa. Następnie wtrącić do więzienia. Pewnie też się załapię:)

W ostatnich dniach mało się mówiło o polskiej gospodarce, opadł kurz po bitwie o sądy, która nota bene, nie została wygrana i zaczęto pisać o stanie gospodarki i sytuacji w budżecie państwa. Oczywiście kreatywność Pana Morawieckiego kazała publikować dane, że budżet ma po raz pierwszy nadwyżkę, po czym dopiero później się okazało, że nikt nie wypłacił zobowiązań z tytułu nadpłaty podatków co finalnie wpłynie niekorzystnie, ale ludzie to chwycili, na szczęście ekonomiści nie. I do sedna, powoli ale jednak systematycznie pojawiają się informacje, że zagraniczny kapitał wycofuje się z Polski. Ale czy to kogoś dziwi? To dopiero początek. Niepewna sytuacja polityczna, brak niezależnego sądu, coraz mniej przychylne ustawy wspomagające rozwój, podnoszenie podatków a jeszcze trochę ograniczenie, czy w ogóle, brak wolnych mediów wyraźnie daje inwestorom czy to polskim czy zagranicznym do zrozumienia, że tu nie mają czego szukać. PiS w ostatnich dniach ukręcił głowę odnawialnym źródłom energii. Jak to się mówi psy szczekają a karawana jedzie dalej.

Tak bardzo się mówi, że inwestycje idą pełną parą. Mam przyjemność, jeszcze wolno, pojeździć trochę po tym kraju i jakby to delikatnie ująć nic takiego nie widzę. Owszem w pewnych miejscach jeszcze coś się dzieje, ale siłą rozpędu. Ta antyeuropejska narracja odbije się czkawką, najpierw ludziom, bo będą tracić pracę a dopiero na samym końcu wszystkim w rządzie. Tylko czy ślepa wiara w PiS ideologię nie zamknie oczu i stanie się kolejną propagandą. Zawsze znajdą się tacy, że jeszcze bardziej będą podsycać antyunijne nastroje. Może i ostatecznie wyjdziemy z UE. Wygra Unia, pozbędzie się kuli u nogi, a Polska, poniesie ogromną klęskę. W dzisiejszej polityce ogólnoświatowej liczy się głos dużych państw. Zepchnięci na margines nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Warto o tym pomyśleć już teraz, żeby nie było za późno.

Codziennie rano budząc się, zastanawiam się co przyniesie nowy dzień, jaki dziś wybuchnie konflikt, kto dziś jawnie złamie prawo i nie będzie sądzony, kto komu i co będzie kazał robić w imię imperatywu moralnego, kto kogo obsadzi na stanowisku bo matka, żona, kochanka, kochanek, teść, zięć syn i córka leśnika mają powiązania z partią. Na jaki bezkres obłudy przychodzi patrzeć i codziennie jest się zasypywanym tego typu informacjami. To czego byliśmy i jesteśmy świadkami to swoista próba podgrzania tego typu układów i zamiany partyjniactwa pośredniego w bezpośrednie.

Jawny zamach stanu, i nie należy się bać stosować tego określenia, który narodził się w głowie Zbigniewa Z., Patryka J. i Jarosława K, spisany na kolanie w gabinecie przy Nowogrodzkiej, a następnie podsunięty pewnej grupie zależnych do szpiku kości wyznawców do podpisu jest chyba skokiem stulecia. Ale wszystko ostatecznie „rozmydliło” się w Pałacu Prezydenckim. I, żeby nie było niejasności, tego szaleństwa nie zatrzymał Prezydent AD. On dał ciche przyzwolenie, tylko powiedział, że wszystko odbędzie się na moich warunkach. Czyli pies szczeka a karawana jedzie dalej, tylko chwilowo ten rydwan ma jedno koło bardziej. A grzeszki PiS są niemałe i chyba porównywalne, a w pewnych miejscach większe niż za czasów poprzednich rządów.  Niech sobie osoby zainteresowane choćby poczytają co się dzieje teraz w prokuraturach.

Zastanawiało mnie, czy to co się stało, te dwa weta, było rzeczą uzgodnioną czy faktycznie podjętą indywidualnie. I po kilku dniach mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony histeria Beaty S i marszałków była na tyle komiczna co straszna. Latali od jednego do drugiego jak płaczące dziecko, jak między mamusią a tatusiem, bo się przewróciło, a obydwoje mówili „patrz pod nogi jak chodzisz”. Toż to był najlepszy kabaret jaki do tej pory w życiu widziałem.

I nagle do tego kabaretu przyłącza się człowiek pełen wszelkich cnót, bez skazy, no niemalże bez grzechu pierworodnego poczęty Patryk J., taka „gołębica niepokoju”, i zaczyna grozić, straszyć i tak się strasznie żali, jak to mu źle i niedobrze, jak to reforma zostaje zablokowana na lata, oj niepowetowana strata. Tylko żałoby i refleksji nie ma, bo wiadomo, że po przegranych wyborach zmieni się minister sprawiedliwości i prokurator generalny i wówczas wszystkie cnoty zamienią się z akty oskarżenia.

Ale teraz chyba najważniejsze, mimo tych wszystkich protestów, tego zrywu ludzi, którzy zauważyli wreszcie po dwóch latach, że rząd wcale kraju nie scala a powolutku urywa każdą jego część dla siebie, odnoszę wrażenie że duża część dalej gdzieś wierzy, w głębi duszy, że Jarosław K. to taki bóg narodu, Beata S. to taka Matka Boska a Zbigniew Z. to taki Józef. Co więcej, oni sami chyba w to uwierzyli, bo chcieli urodzić piękną Polskę, urodzajną, bogatą, pełną dobroci, bez chorób i śmierci (tak tak, bo w kraju PiS nawet Bóg nikogo pozbawić życia nie może, nie mówiąc o lekarzach, wszak Zbigniew mówił, że już nigdy nikt przez tego lekarza życia pozbawiony nie będzie) że nie zauważyli, że wyprodukowali potwora, który niszczy, sieje złość, nienawiść, agresję, podżega do zadawania krzywd, nie szanuje prawa.

Dziś się mówi, żeby zło dobrem zwalczać. To oczywiście szlachetne i piękne stwierdzenie. Tylko czy manifestacja pokoju wygra z hydrą, która zieje ogniem nienawiści? Szczerze wątpię. Nie wymagajmy od Kościoła wydawania stanowiska. Bo przez długie lata każdy odsuwał ich na ubocze, mówiąc o rozdziale Kościoła od Państwa. To wszystko co się dzieje teraz to nie jest wynik tego, że ludzie nie chodzą na wybory, nie jest to też winą tego, że jesteśmy młodą demokracją. To pokazuje jak bardzo nie rozliczyliśmy się ze swoją przeszłością, nie potrafimy jednoznacznie powiedzieć co jest złe a co dobre i jak bardzo jesteśmy podatni na przybycie fałszywych proroków. Pojawienie się w przestrzeni Jarosława K, zdolność manipulacji i skrajnego podziału społeczeństwa w obliczu tego kryzysu państwa wydaje się na chwilę obecną niemożliwa do poskładania. Polacy będą tak długo podzieleni, jak długo taka mowa nienawiści będzie stosowana. Wyznawców i przeciwników będzie tyle samo, bo dziś społeczeństwo zdecydowanie podzieliło się w tych wyznaniach. A będzie musiało upłynąć bardzo dużo czasu, może nawet dziesięciolecia by na nowo stworzyć jedność, wspólne dążenie do poprawy, wyprowadzeniu z życia publicznego tej mowy nienawiści. Będziemy jeszcze długo trwać w tym marazmie, drenującym nasze resztki przyzwoitości.

PiS otoczył protestujących Policją, otoczył swój bastion barierkami bo się boi. Ale jak widać, powagę sytuacji pokazuje to, że Polacy to nie ONR, to nie młodzież wszechpolska, którzy robiąc manifestację niszczą witryny sklepów, podpalają samochody, wiaty przystankowe tylko idą równo, jeden z drugim, w pokoju i w imię obrony godności Polski, Polaków, każdego obywatela. I to chyba boli PiS jeszcze bardziej. Wczoraj TVP chciała na siłę znaleźć argument przeciw opozycji, szukała zaczepki i kompletnie nie była w stanie tego zobaczyć. Kompromitacja propagandy. Polacy idźmy dalej, nie bójmy się, bo na prawdę dobro zwycięża. Zło dobrem zwalczać. Nie dajmy deptać powagi naszego kraju, dajmy znak, że nie tylko dowód osobisty jest naszym dowodem tożsamości, a to Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest naszym dowodem tożsamości – bo ona jest gwarantem naszych praw, naszych obowiązków. A ten kto niszczy Konstytucje niszczy swoją tożsamość.


  • RSS